Jak głośno mam
prawdy wykrzyczeć
Wykrzyczeć - w
twarz rzucić
Jak długo mam
milcząc tłumaczyć
Że prawda po mojej
jest stronie...
bo strona ta nie
istnieje....
bo lewo to prosto a
góra jest dołem
i prawda ucieka na
boki
i słowa płyną przez
pustkę
i pustych frazesów
uskoki....
Ile jeszcze
wysłuchać zdołam
Ile wytrzymam –
świętego oburzenia na milczenie
– jak długo podołam
Nim przyjdzie
złość, potem nienawiść
aż wieczne
otępienie.
~~
Więc słucham i
zrozumieć nie próbuję
Bo jak czarne
białym a krzywe prostym
Jak można tak
kłamać, nie pojmuje
Srebrny orzełek
lata tu chciwie
I w szpony
chytrości łapie Was Ślepcy
Brniecie do przodu,
na oślep, gorliwie
Jak ćma w blask
szklący
Racje ciągniecie za
sobą uparcie
Choć ptaki przed
wami milkną spłoszone
Myślicie że
skrzydeł rozpostarcie
I sława
i pieniądze
i pieniądze
i sława....
-
zostaje - na
starcie.
91'